poniedziałek, 2 lutego 2015

Z cyklu kreatywna mama….

Kolejny post z cyklu kreatywna mama… Od jakiegoś czasu chodzimy do logopedy… Nasza Anielcia ma ponad 3 latka, a niewiele mówi… Ćwiczę z nią w domu, ale dziecko, jak to dziecko… szybko się nudzi, zniechęca gdy coś nie wychodzi… dlatego staram się jej jakoś urozmaicać te nudne zajęcia…
O to co ostatnio wymyśliłam… Skorzystałam z okazji, że Anielcia pojechała do babci…

IMG_4208
IMG_4209
IMG_4210
IMG_4213
IMG_4218IMG_4219
IMG_4221
IMG_4222
IMG_4223
IMG_4224
IMG_4226
Ćwiczymy dopasowując odpowiednie orzeszki do wiewiórek głośno wymawiając sylabki… Anielcia, bardzo lubi karmić wiewiórki, dzięki czemu ćwiczenie staje się dla niej przyjemniejsze…

8 komentarzy:

  1. świetny pomysł i brawo za realizację - masz talent w ręku :) - ja wczoraj walczyłam z samolotem i klejem..w finale myłam ręce rozpuszczalnikiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. He he... tak to jest.... jak nie ubranka dla lalek, to samoloty, to ćwiczenia logopedyczne.... mnie jeszcze czeka konik na patyku....

      Usuń
  2. Witam, chyba się rozgoszczę u Ciebie na dłużej. Tylko zrobię herbatkę i zabieram się za czytanie.

    OdpowiedzUsuń
  3. świetny pomysł i jeszcze lepsze wykonanie, cudne te wiewióry. pozdrawiam - zielononoga

    OdpowiedzUsuń
  4. Doskonały pomysł. Ćwiczenia logopedyczne nie są dla dzieciaków frajdą, trzeba główkować jak im to uprzyjemnić. Mój Junior dość długo miał intensywny plan i oj, też kombinowałam. Ale jakoś do tej pory nie lubi za dużo gadać :P
    Myślę, że Anielcia będzie zachwycona :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzięki za wsparcie... właśnie robią się jeżyki z sylabkami na "M"..... ma, me, mi, mo, mu, my....

    OdpowiedzUsuń
  6. Rewelacyjne wykonanie i naprawdę świetny pomysł:)

    OdpowiedzUsuń