czwartek, 12 lutego 2015

Remont kuchni cz. 2 (21.01.2015)

Podłoga wyczyszczona, pomalowana i z powrotem nabita…  Zdjęcia są ze stycznia dopiero, ale podłoga oczywiście była zrobiona już daaawno… jeszcze przed porodem Jędrka i musiały być z nią przeboje…

Piotruś chciał zaszpachlować dziury i wyrwy w podłodze…wyczytaliśmy, że pył z tego samego drewna miesza się z klejem, żeby wyszedł taki sam kolor szpachli jak drewna, które będziemy szpachlować… Faktycznie początkowo tak to wyglądało, może nieco ciemniejszy kolor miała… Piotruś zaszpachlował całą podłogę… po czym, na drugi dzień gdy szpachla wyschła naszym oczom ukazały się…. czarno-brudne placki… jakiś koszmar… szpachla ściemniała jeszcze bardziej zamiast zjaśnieć po wyschnięciu. No i wieczorem oboje na klęczkach ją WYDŁUBYWALIŚMY, (ja z wielkim brzuchem to niewiele zrobiłam). Potem Piotrek zaszpachlował podłogę tym, co miał pod ręką, czyli szpachlą samochodową he he… i jest super, nawet kolor jest fajny… potem tylko malowanie bezbarwnym i tadaaaa….

Przywieźliśmy stary stół dębowy, który służył jako stół rzeźniczy, ale świetnie się zachował… Piotruś go nieco odnowił… i stoi u nas w kuchni… jeśli ktoś chciałby zobaczyć różnicę, musi się cofnąć do starszych postów…

A to jeszcze nie koniec….

IMG_4045

IMG_4046IMG_4048

IMG_4047

IMG_4049

IMG_4050

IMG_4052

2 komentarze:

  1. No i kto by pomyślał, że szpachla samochodowa taka przydatna jest !!! hahaha... ale się uśmiałam... Twój Piotruś nie dość, że "złota rączka" to jeszcze "pomysłowy Dobromir" !!! Chociaż Wy to się chyba tak dlugo szukaliście, aż się znaleźli ;-))) Kinga zdolna, kreatywna, pomysłowa... Piotr pracowity, zaradny i (tyż) pomysłowy !!! Podziwiam niezmiennie i pozdrawiam, a dla młodzieży domowej buziaczki gorące przesyłam, Gabrysia*** A wiesz Kinguś... kiedyś nawet "zajrzałam wirtualnie" do Waszej wioski (nawet nie wiem skąd nazwę wzięłam )... pojeździłam po googlowej mapce, ale nie wiedziałam w którą drużkę skręcić i zrezygnowałam z "odwiedzin"... Dobranoc, pa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak coś, to zapraszam do siebie nawet nie wirtualnie... : ) A gdzieś chyba nawet w którymś z początkowych postów wrzucałam mapkę...
      A co do mnie i Piotrusia, to tak z rumieńcem muszę się przyznać, że to mój pierwszy chłopak, pierwszy narzeczony i pierwszy i ostatni mąż.... Jesteśmy ze sobą ho ho... jak miałam 14 lat to zaczęliśmy się sobie przyglądać hi hi... a gdy miałam 15 byliśmy oficjalnie "parą", "chłopakiem i dziewczyną" jak to się WTEDY mówiło... a nie jak teraz PARTNERAMI... Fajne to były czasy...

      Usuń