czwartek, 10 lipca 2014

Zabawy dziecięce…

Rzadko się tak rozpisuję, nie umiem ładnie, ciekawie i z humorem pisać… ale dziś ciężki temat mnie dotknął, związany również z moją obecną powiedzmy pracą, ale i życiem codziennym, mam córcie i drugie dzidzi w drodze. Wiecie, że niedawno założyłam sklepik z zabawkami… ale nie o tym chciałam pisać… chciałam nie o zabawkach, a o zabawie… Co mnie tchnęło do napisania tego postu… Jestem u teściowej, u której na wakacjach jest dwójka jej wnuków… Piękna pogoda, a ci co  ? Graja w piłkę… super !!! by było, gdyby na polu, ale nie… przed komputerem…

Tak naprawdę do zabawy wiele nie trzeba… nie musi się kupować drogich zabawek, trampolin, olbrzymich basenów na stelażu, gotowych plastikowych domków i innych gadżetów… Ostatnio siedziałam z siostrą i wspominałyśmy nasze dzieciństwo… Rodzice nigdy nie mieli nadto, a wspominam je niezwykle barwnie… Tak naprawdę wystarczy WYOBRAŹNIA, której tak często teraz brak dzieciom… Nawet gdy spotkają się razem, nie budują baz, domków, szałasów… nie urządzają bitew na szyszki, nie robią placków z błota, zamków z piasku, nie grają w klasy, kamyki, chowanego…  Moja Anielcia jeszcze za mała, ale mam nadzieję, że ją ominie taka stagnacja, ale jak widzę 5 dzieci i każde gmera w swoim telefonie, ale jęczy: “Mamo nudzi mi się…”, to jestem przerażona… Oczywiście, nie można uogólniać, na pewno znajdą się dzieci, które zachowują się zupełnie inaczej, ale jest to niestety teraz bardzo częsty obrazek…

Przemysł zabawkowy naszpikowany gotowymi artykułami grająco-pierdzącymi (przepraszam za wyrażenie) pozbawia dzieci tego co najważniejsze… wyobraźni, wyobraźni, wyobraźni… lalki płaczące, sikające, śpiewające, mrugające…a czy widział ktoś Lalki Waldorfskie… Piękne delikatne, naturalne… dziecko resztę może sobie dopowiedzieć… Autka “mrygające”, warczące, wyjące… a gdzie dziecięce “Ijo-ijo-ijo”.  Komputery i gry, nie mówię że wszystkie są bezwartościowe, absolutnie…. sama ostatnio zciągnęłam trzy gierki mojej Anielci i zastanawiam się czy było to słuszne mimo, że edukacyjne, wciąż boję się, żeby jej to nie pochłonęło, z drugiej zaś strony, trzeba iść z duchem czasu, a nie cofać się do kamienia łupanego. Niestety, tak często zapominamy o odpowiednim doborze konkretnych produktów do wieku oraz czasie jaki dziecko spędza przy tym.

A przecież wystarczy tak niewiele…

“Jedziemy do Australii… Nie, najpierw do Austrii, potem do Australii”

_MG_0113

_MG_0118

_MG_0134

“Piraci !!! Arrrrrrr…..” 

(tu akurat zadziałała wyobraźnia cioci…)

IMG_0026IMG_0035

IMG_0110

IMG_0121IMG_0145

Bańki…..

IMG_0261

IMG_0266

IMG_0278

Kąpiele…

IMG_0504

IMG_1164

IMG_1170

Husiu, husiu…

IMG_1217IMG_1221

IMG_1222IMG_1223

Nie będę wracać do wcześniejszych zdjęć z zabawami…spindrania na korzenie, butelki, gumki na gwoździkach… możecie je znaleźć w zakładce… zresztą nie jestem w tym względzie alfą i omegą… Jak znacie jakieś fajne pomysły… dajcie znać…

2 komentarze:

  1. Dzieci uwielbiają zdanie ,,mamo nudzi mi się". Wydaje mi się, że to tutaj właśnie jest problem- jeśli nie pokażemy dziecku jak może wypełniać swój czas, nie będzie tego umiało. Znam wiele dzieciaków, które odpowiednio nakierowane bawią się świetnie, choć na co dzień nie potrafią odejść od komputera. Przyznam szczerze, że popełniam grzeszki, że czasem bywam zbyt zajęta lub zwyczajnie zmęczona i wtedy oczywiście mówię : idź na bajkę, komputer, poczytaj książkę itp Ale na co dzień staram się szarańczaki zająć twórczo. A to nie jest wyjątkowo trudne, już samo zachęcanie do pomagania w codziennych, domowych zajęciach może być fajną przygodą ;)
    Masz rację odnośnie zabawek, to co czasami widzę na sklepowych półkach, powiem szczerze potrafi mnie przerazić, chociaż do lękliwych nie należę :P
    Twoja Anielka to już prawdziwa panieneczka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, że nie możemy być na każde zawołanie i wymyślać tysiąca zabaw, ale dokładnie tak jak powiedziałaś... wystarczy chcieć i poddać pomysł, nakierować, zachęcić...

      Usuń