piątek, 24 sierpnia 2012

Potoczek

Tyle razy wam pisałam o potoczku, czas go wreszcie przedstawić.... W tej chwili wygląda jakby ktoś nasikał, przez te susze. Troszkę ciężko go widać, bo wszystko zasłaniają krzaczki, a dodatkowo słonko bardzo mocno świeciło. Wiem, że wszystko w rzeczywistości wygląda inaczej niż na zdjęciach, ale nie mam jak go inaczej wam pokazać.

Od wejścia w stronę stodółki

Strumyczek

Kawałek przed stodółką

I z bliższa

Za, czy może raczej obok stodółki

Nasz Dąbek za stodółką

I jeszcze raz Dąb, w głębi prawie nie widoczny potoczek

Stare i przyszłe wejście za stodołę i nad potoczek

I zakole za stodołą, z lewej wielgachny Dąb

I kawałek strumyczka z Dębem w tyle

 Sam Dąb, szkoda że nie widać jego ogromu

I Dąb od drugiej strony, zaraz za nim stoi stodoła, której tu praktycznie nie widać.

I dalsza część za Dębem

I dalej...

...

Naturalne zapory

A to nasza Olbrzymia Lipa, a w głębi potoczek wypływa z naszej działki.

Lipka



...

I Lipka z drugiej strony, w tym miejscu zaraz za potoczkiem mamy sąsiadów, ale dzięki krzaczkom prawie ich nie widać.

I jak wam się podoba? Mam w przyszłych planach, kiedyś ten teren uporządkować, ale na razie ze względów czasowych jest to nie możliwe. Mam tylko nadzieję, że nie wyobrażaliście sobie rzeki, zamiast tego co wam pokazałam... 

środa, 22 sierpnia 2012

Próg

Ostatnio nasze remonty w domku stoją w miejscu. Póki jest pogoda, staramy się to wykorzystać i pracujemy w ogrodzie, ale ostatnio troszkę padało i zmobilizowałam Piotrusia, żeby wstawił w końcu próg w salonie, bo nasz szkrabek ciągle wpadał w dziurę.... i tak, dzięki Anieli mamy próg. Trzeba go jeszcze troszkę poprawić, ale dziura już nie straszy.

Córa nie odstępowała swojego kochanego tatusia na krok, no i oczywiście jego narzędzi, które były najwspanialszymi zabawkami...






wtorek, 21 sierpnia 2012

Chlebuś

Pamiętacie chleb, który piekła moja teściowa....?  A o to, mój wypiek... mówiłam, że kiedyś będę sama też takie piec... i proszę... Domowy chlebuś... pycha...




Szkoda, że nie możecie poczuć tego zapachu....




Z masełkiem i solą.... Mniam, mniam....







wtorek, 14 sierpnia 2012

Moja pociecha.... i wiewiórka

Czas biegnie nieubłaganie do przodu... jeden komentarz wiele mi uświadomił, tyle planów jednak nie zrealizujemy w to lato.... ale całe życie wciąż przed nami... ważne są tylko nasze pozytywne uczucia.... (chyba jesień się zbliża, bo bierze mnie na takie przemyślenia).... Chciałam wam pokazać jak szybko biegnie ten czas... to nasze największe szczęście... nie długo będzie mieć roczek.....



A to nasze przyjaciółki, które podglądamy gdy przychodzą do koszyczka z orzechami.... ta akurat jednego pałaszowała, słabo widać przez jakość zdjęcia...



poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Moje zbiory

Jedno z dobrodziejstw lata na wsi..... domowe, dzałeczkowe dobroci....

 

Z malinek oczywiście powstał soczek na zimowe dolegliwości (tfu, tfu, odpukać)....




Szarloteczka z domowych jabłuszek, nie pryskanych, ekologicznych...





Placuszek powiedzmy, że ucierany z wisienkami i kruszonką... MMmm.....




Grzybki z naszej działki, te maślaczki trafiły akurat do naszej jajeczniczki, ale mam już sporo zamrożonych, kozaczków, podgrzybków różnej maści... Mniam, mniam....