piątek, 29 czerwca 2012

Ławeczka

Od niedawna pojawił się w naszym ogrodzie nowy element. Ławeczka. Została uratowana ze starego domu, przeznaczona już na spalenie, wytargana została od właścicielki przez mojego męża... po długich oczekiwaniach i przeleżeniu całej zimy, doczekała się... 


Niestety wiele jej części poszło jednak na spalenie, gdyż nie wytrzymały próby czasu, a przy jej przeznaczeniu mogło być to niebezpieczne... także, otrzymała nowe siedzisko i nóżki... ale podłokietniki i oparcie oryginalne.... 



Tak strasznie żałuję, że nie zrobiłam zdjęcia przed i po... Oczywiście to jeszcze nie koniec "renowacji". Na razie nowe części starzeją się na deszczu i słońcu, a gdy Piotruś znów będzie mieć troszkę czasu, trzeba ją będzie czymś zabezpieczyć....


Na razie, nie ma swojego miejsca, jest przestawiana to tu, to tam... ale pasuje mi wszędzie... docelowo miała stanąć pod ścianą domu, jak przy starych chałupkach i jak stała w oryginale, ale na razie nie mamy tam miejsca, muszę jeszcze nad nią pomyśleć i coś dla niej znaleźć....


3 komentarze:

  1. Jej, przecudna! Na pewno pasuje wszędzie!


    Pzdr.

    OdpowiedzUsuń
  2. mnie też by pasowała- wszędzie!:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękna jest. Bardzo klimatyczna. Chciałabym sobie na niej choć na chwilę przysiąść z książką i herbatą;-)
    Pozdrawiam ciepło,
    Miłego weekendu,
    Ania

    OdpowiedzUsuń