poniedziałek, 20 czerwca 2011

Spacer po ogrodzie

Zrobiło się deszczowo, więc aby dodać sobie otuchy, że słoneczne dni jeszcze przed nami, a deszcz przecież jest potrzebny roślinkom, wrzucam kilka zdjęć z mojego słonecznego jeszcze ogrodu...


kwaśne poziomeczki, świetne do galaretki owocowej




ratowany agrest, będzie miał w tym roku, całe cztery owocki, zawsze coś...

jaśminowiec



chatka w ciągłym remoncie

nasza działeczka

moje brzoskwinki, które myślałam, że nie przeżyją, a póki co są piękne, tfu tfu odpukać...

wilec, albo jak kto woli powój




nasza kładeczka i róża

ciemne zakątki mojego ogrodu

powojnik

czwartek, 16 czerwca 2011

Fasyjot (21.05.2011)

Kurcze troszkę nie po kolei, ale zapomniałam wrzucić parę fotek, jak pomału wraca do dawnego wyglądu, lecz nieco odświeżonego nasza fasada domku.... Deski te same, ale po małym "liftingu" Już zaczyna to jakoś wyglądać, choć nawet połowy nie ma....




środa, 15 czerwca 2011

Ogród

Dziś będę się chwalić moim ogrodem. Mam trochę czasu, bo mam dwa tygodnie wolnego, więc nie mogłam się powstrzymać, żeby nie zrobić parę zdjęć w tak cudną pogodę... Więc zapraszam na podróż po moim "buszu"....


Moje wyjście na przyszły tarasik, choć i teraz jest urocze

Jak przyjemnie jest zjeść śniadanko w takiej scenerii



Sceneria


Mój pomidorek w otoczeniu wilca

Naparstnica

sobota, 11 czerwca 2011

Droga cz.IV (14.05.2011)

Jak też mówiłam, pracy nad drogą jest multum... i końca nie widać (według mojego Piotrka, on jest perfekcjonistą)... ale jak dla mnie to i tak wygląda już jak autostrada...


Dzięki pomocy "Tatom", "Tat", obydwojga Tatusiów, (nie wiem jak to napisać), braci Piotrka, po postu współymi siłami, następny etap został zakończony. Na gruz  (na którym najprawdopodobniej przebiłam oponę w samochodzie - tak na marginesie) został wysypany kliniec i ubity ubijarką... Gdyby nie ten potwór maszyna, to naprawdę nie było by efektu. Udało się ją zdobyć, wypożyczyć, dzięki pracy teścia, dobrze mieć czasem znajomości...  ;)


Andrzej z potworem

Piotrek z Grzegorzem ładują żwir

Bratanek Piotrka oczywiście też z nami pracował ciężko

Mój chrześnik zresztą nieco później też...

Proszę kopara się tam z boku przewróciła...

czwartek, 9 czerwca 2011

Powrót, doga cz. III (30.04.2011)

Dawno nie pisałam, ale mam wytłumaczenie, ostatnio po prostu na nic nie mam czasu... Praca w biurze, praca w ogrodzie i jeszcze mój umysł wciąż pochłania mała istotka, która rośnie mi w brzuszku....

Ale w końcu już czerwiec, gorąco i prace ruszyły pełną parą, oczywiście na miarę naszych skromnych funduszy i czasu...

Wznowiliśmy akcję "droga". Nazbieraliśmy, naciułaliśmy to tu, to tam gruz...nie sądziłam, że takie odpadki jak gruz, też się nieźle ceni...ale udało się w końcu... Trochę starych pustaków z rozbiórki, trochę od babci z nie wiadomo skąd, trochę od sąsiada, trochę z nie wiadomego źródła i podstawa pod drogę jest....