sobota, 9 lipca 2011

Fasyjot cz.II (02.07.2011)

Między jednym deszczem, słońcem, a drugim deszczem... fasyjot składał się jak puzzle...tzn. nie sam... Mój Piotruś dzielnie walczył ze starymi deskami i tymi które były dorabiane. Powoli zaczyna już to fajnie wyglądać....













5 komentarzy:

  1. Pięknie wykończone te dechy. Bardzo mi się podoba efekt końcowy
    Pozdrawiam
    Lusi

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękny jest Twoj zakątek - z serca dziękuję za to że tak czesto piszesz dla mnie to radość bo dla mnie własny domek z ogrodem jest tylko marzeniem :( dlatego ciesze się Twoim szczęściem a powiedz prosze jaka jest historia tego domku - jak zostaliście jego posiadaczami? i prosze pisz pisz

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie !!!! Deski cudne !!!!
    A czym były malowane?
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  4. Deseczki były wyczyszczone, opalone palnikiem do papy, a następnie malowane drewnochronem, a potem czymś co się nazywa lazura ochronna V3....

    ale potem Piotrek spróbował bez opalania, tylko pomalował gdzieś pomiędzy czyszczeniem, a resztą, bejcą, tylko nie wiem dokładnie jaki kolor, ale chyba zwykły czarny, i wyszedł prawie identyczny efekt, tylko deski są jakby bardziej przybrudzone, nie takie łaciate...

    Co do historii domku, to opiszę wam o tym w następnym poście....

    OdpowiedzUsuń