czwartek, 9 czerwca 2011

Powrót, doga cz. III (30.04.2011)

Dawno nie pisałam, ale mam wytłumaczenie, ostatnio po prostu na nic nie mam czasu... Praca w biurze, praca w ogrodzie i jeszcze mój umysł wciąż pochłania mała istotka, która rośnie mi w brzuszku....

Ale w końcu już czerwiec, gorąco i prace ruszyły pełną parą, oczywiście na miarę naszych skromnych funduszy i czasu...

Wznowiliśmy akcję "droga". Nazbieraliśmy, naciułaliśmy to tu, to tam gruz...nie sądziłam, że takie odpadki jak gruz, też się nieźle ceni...ale udało się w końcu... Trochę starych pustaków z rozbiórki, trochę od babci z nie wiadomo skąd, trochę od sąsiada, trochę z nie wiadomego źródła i podstawa pod drogę jest....












6 komentarzy:

  1. Widzę, że droga z prawdziwego zdarzenia. U nas póki co tylko samochód terenowy wchodzi w grę, bo zły kawałek drogi ma 1,5 km ;-) Jak się znajdują jakieś resztki, to wywalamy je na drogę, ale nieczęsto się znajdują, bo wszystko jest do wykorzystania ;-) Pozdrawiam i powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  2. jakże wam szczerze zazdroszczę tej drogi i.. serdeczne gratulacje MAMUSIU:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kocham widok powstających dróg! Bo u nas też tylko terenówka, a u niezaprawionych w bojach jazda naszą drogą gminną wywołuje szok:-)))
    Ach - i my gratulujemy NAJSERDECZNIEJ!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ślicznie dziękuję za gratulacje,a co do drogi to jeszcze nie koniec...

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratulacje-droga realne nie widmo jak autostrady.
    Buziole

    OdpowiedzUsuń
  6. Ojej, ale kawał roboty za Wami! I najpewniej hektolitry potu.
    Podziwiamy i gratulujemy

    OdpowiedzUsuń