sobota, 11 czerwca 2011

Droga cz.IV (14.05.2011)

Jak też mówiłam, pracy nad drogą jest multum... i końca nie widać (według mojego Piotrka, on jest perfekcjonistą)... ale jak dla mnie to i tak wygląda już jak autostrada...


Dzięki pomocy "Tatom", "Tat", obydwojga Tatusiów, (nie wiem jak to napisać), braci Piotrka, po postu współymi siłami, następny etap został zakończony. Na gruz  (na którym najprawdopodobniej przebiłam oponę w samochodzie - tak na marginesie) został wysypany kliniec i ubity ubijarką... Gdyby nie ten potwór maszyna, to naprawdę nie było by efektu. Udało się ją zdobyć, wypożyczyć, dzięki pracy teścia, dobrze mieć czasem znajomości...  ;)


Andrzej z potworem

Piotrek z Grzegorzem ładują żwir

Bratanek Piotrka oczywiście też z nami pracował ciężko

Mój chrześnik zresztą nieco później też...

Proszę kopara się tam z boku przewróciła...

4 komentarze:

  1. przy takich pomocnikach robota aż gwiżdże:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaka profesjonalna ekipa budowlana-fiu fiu.
    buziole

    OdpowiedzUsuń
  3. Taaak, ten profesjonalizm widać w każdym metrze, droga na medal. Się ma facetów na medal, to i droga taka.

    Pzdr.

    OdpowiedzUsuń
  4. "Dzięki pomocy "Tatom", "Tat", obydwojga Tatusiów, (nie wiem jak to napisać), "

    Dzięki pomocy obu Tatusiów, albo dzięki pomocy obu Ojców.
    Nie "obydwojgu", bo przecie obaj są facetami. Ostatecznie może być "obu Tatów", ale lepiej mi brzmią Tatusiowie :)

    OdpowiedzUsuń