czwartek, 13 stycznia 2011

Z ostatniej chwili : wiewiórka

Budzę się dziś rano i słysze tuptanie... Prawie jak z filmu "Znaki", zwłaszcza przy naszej nie wygłuszonej podłodze z jednej deski na poddaszu... Myślę: jakaś mysz... Szybko kota pod pachę i po schodkach, otwieram nasz prowizoryczny włazik ( poddasze nie wykończone ), a tam ruda kita biega tam i z powrotem... Bidusia wlazła nam na poddasze.


Z jedenj strony bidusia, a z drugiej jak ten gryzoń dostał się pod dach? Przecież wszystkie dziury poupychane, grzebienie pozakładane, bo już znamy dobrze historie z kunami, łaskami gnieżdżącymi się w wełnie....itp.


Teraz tak jak tam wejść i otworzyć jej okna, żeby wyszła...? Biedna była chyba zdenerwowana bo naprawdę biegała jak głupia... Stwierdziłam, że poczekam, aż się uspokoi, nie chciałabym być spryskana jej słynną substancją, albo podrapana, czy pogryziona... No, ale czekam i czekam, zrobił się cicho.. Nie wytrzymałam, musiałam wziąć aparat... Popstrykałam, otworzyłam okno, jeszcze chwilke popstrykałam. Szkoda, że tak ciemno było, ani słoneczka, ani nic... i nie wiele widać...


Ale zaraz patrzę, a tu druga...( niestety nie udało mi się pstryknąć im obu zdjęcia ) No to pięknie... i powiem wam, że wcale nie miały ochoty wychodzić, przełaziły koło otwartych okien nic sobie nie robiąć, łaziły po krokwiach, demolowały wełnę.


Chyba w końcu przestała im się podobać moja obecność, a może bardziej aparatu i jedna wyszła... a druga ? Nie wiem, jest cicho, nie widziałam w prawdzie, żeby też wyłaziła, ale może poszła za tą drugą, a może faktycznie widziałam tylko jedą, cały czas tą samą, bo z za tego włazu to ciężko było...Zobaczymy w nocy, czy będzie coś tuptać...


2 komentarze:

  1. Niezwykły ten Twój domek. Jak się okazuje pod wieloma względami;-) i lokatorzy na dziko też są ciekawi

    OdpowiedzUsuń