piątek, 21 stycznia 2011

Sieroty

Oprócz mojej "Zmory" zaczęłam dokarmiać 4 sieroty... Na początku myślałam, że to dwa koty, potem okazało się, że jednak 4... Wszystkie czarno-białe, jeden raczej szaro-biały... Przychodzi jeszcze taki rudy kocur, ale on raczej się tu nie stołuje... jeszcze... 



 
Szczerze powiedziawszy nie miałam zamiaru ich dokarmiać, bo bałam się (wciąż się boję), że będzie ich przychodzić coraz więcej i zaraz będę mieć schronisko (tak powiedział mój Piotruś), ale gdy zobaczyłam jak jeden z nich wyjada otręby, które nasypałam ptakom, to zrobiło mi się ich tak strasznie żal... 



Na ostatnim z moją zmorą...

Stwierdziłam, że i tak przyłażą do mojego kompostownika, gdzie wyrzucam odpadki z domu, to co mi szkodzi wyłożyć im co lepsze do miski... nalewam od czasu do czasu mleko...ostatnio dostałam cały wór karmy dla psów, którego te psy nie bardzo chcą jeść (moja kotka tym bardziej, nawet zgryść nie mogła), zalewam wodą albo mlekiem, żeby rozmokły i koty pałaszują, aż im się uszy trzęsą....

To taka zapłata za łapanie myszy w stodole....



1 komentarz:

  1. Dzikie koty trudno się oswajają. Do nas przychodzą dwa - Bandyta, który dzikunem jest strasznym, a mieszka nigdzie i wszędzie oraz Puszek, czyli niezwykłej urody kot sołtysowej. Ale nasze dzikusy wypasione są. U nas ludzie po prostu wystawiają codziennie miski z jedzeniem dla swoich kotów, a jak jaki obcy przyjdzie to też zje - dzięki temu moja Tosia, która latem włóczyła się gdzieś ponad trzy tygodnie przyszła do domu wylalana i wcale nie chuda. A Twoje podkarmianie głodnej kociej bandy już zapewne Święty Franciszek w swoim notesiku zapisał.
    Pozdrawiamy Serdecznie!

    OdpowiedzUsuń