środa, 19 stycznia 2011

Dalszy ciąg drogi + WODA... (30.10.2010)

Można zaśpiewać  " Ta droga długa jeeeest, nie wiadomo czy ma kreeees..." Rety strasznie dużo roboty jest przy niej i w dalszym ciągu nie jest skończona... Tu poprawiany był wykop i robiony drenaż, a przede wszystkim robiony był wykop pod wodę... 
Ja byłam w tym czasie w pracy, a gdy przyszłam, myślałam, że się rozpłaczę... Mój trawnik zrujnowany, przez środek ślicznej łączki przeszła gigantyczna nornica....




O to nornica i zrujnowany trawnik.....ech, remonty wymagają ofiar



Ale bardzo mi się spodobało, że pan koparkowy, nie był jakimś rzeźnikiem i gdy na jego drodze stanęła moja rabatka, która była między tym dużym cisem a świerkiem srebrzystym, wziął ją na łyżkę, woził cały dzień a na koniec kulturalnie ją "wysadził" tak, że kwiatom praktycznie nic się nie stało, musiałm je tylko posadzić w innym miejscu....







Powyżej, dren... a poniżej moja kicia " Zmora", która żadnego remontu nie opuści, wszystko musi nadzorować...



Było to tragiczne przedsięwzięcie i nieco spustoszyło naszą działkę, ale konieczne... Woda w domu musi być.... Na wiosnę posieje się trawnik i wszystko będzie dobrze, mam nadzieję...

3 komentarze:

  1. zazdroszczę przedsięwzięcia-u nas woda jedynie w studni- koszt doprowadzenia- olbrzymi:(

    OdpowiedzUsuń
  2. "Dłuuuuuga droga" i WIEEELKIE Wasze przedsięwzięcie z ogarnięciem chatki. Ale przyznasz, że warto?

    OdpowiedzUsuń