sobota, 15 stycznia 2011

Dach cd. Dachówka (25.09.2010)

Z dachówką też mieliśmy problemy... Naglił nas czas i pogoda  (wiecie jakie lato było w tym roku kapryśne), a my czekaliśmy, czekaliśmy i czekaliśmy, a gdy już nasza cierpliwość się skończyła, zaczęliśmy dzwonić... Okazało się, że skład się pomylił i wysłali naszą dachówkę gdzieś na drugi koniec Polski... W końcu się wkurzyliśmy... Bogu dzięki, rodzice mojego Piotrka rok wcześniej kupili identyczną dachówkę. Stwierdziliśmy, że zaczniemy kryć ich, a gdy dojedzie łaskawie nasza, to im oddamy...

I wzięliśmy się do roboty, tzn chłopaki, bo ja robiłam zdjęcia i obiadki....







1 komentarz: