środa, 1 grudnia 2010

Przedpokój i łazienka (04.09.2010)

Nasz domek jet tak malutki, że nie ma przedpokoju, wchodzi się prosto do kuchni, a co gorsze nie było w nim też miejsca dla pomieszczenia powszechnie nazywanego "kibelkiem". Do tej pory mamy tylko wychodek... Brrrr....

Dlatego też, musieliśmy coś dobudować... To coś, w sumie już było, ale my to musieliśmy rozburzyć, (bo było jakby doklejone do reszty domku) i wybudować na nowo, już porządnie...



Kicia, oczywiście obecna wszędzie.... Tu też wtórowała...






No i główni budowniczowie tego dnia: mój Piotruś i jego Brat Wojtek.....


5 komentarzy:

  1. Oj to chyba letnia pora, wiec podejrzewam, że kibelek juz masz sprawny. Czekam na fotki.
    Kocur jest, achhh ach zateskniłam za kocurem.

    OdpowiedzUsuń
  2. no i brawo! ąż miło popatrzeć-robota w rękach się pali

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety kibelka jeszcze nie ma... I to jest najgorsze z najgorszych....

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj no to w taki mróz troche nieciekawie. Ja mam taki kibelek u mojej przyjaciółki w Prostyni. No ale ja tam sie wakacjuje i to w lecie i sama biegam, pomimo ze jest kibelek nowoczesny-do tego na dworze drewnianego.
    Ale to jest lato. Napewno na 100 procent jest to taka ostatnia Wasza zima, o taka pozytywna mysl mi sie zrodziała.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też w takich pozytywach PRÓBUJĘ myśleć... Wim, że będzie coraz lepiej... Może w sobotę będziemy robić ubikacją...Jest dobrze..

    OdpowiedzUsuń