niedziela, 14 listopada 2010

Zaczyna się praca (14.08.2010)

Wszystko wyglądało ślicznie... ale niestety od początku zdawaliśmy sobie sprawę, że na dłuższą metę nie możemy tak mieszkać. Domek niestety nie jest przystosowany do zimy. Zaczęło się myślenie co pierwsze... było tyle do zrobienia ( i jest nadal ). 

Domek jest nie ocieplony i tylko z jednego, starego cienkiego pustaczka, dach do wymiany - stara blacha, okna do wymiany bo pojedyncze, hula wiatr po firankach, nie ma szamba, kanalizacji i wogóle ubiacji, tylko wychodek, nie ma wody z wodociągów tylko ze studni, której nie przebadaliśmy i czasem jej brakuje. 

Ech dużo tego... od czego zacząć ? Mój Piotrek zadecydował - dach - Póki jest pogoda. No ale tak... jeżeli dach, to trzeba coś zrobić z przybudówką ( której nie widać na zdjęciu, bo już była wyburzona )która już odłaziła od reszty budynku... Trzeba ją rozebrać potem postawić na nowo...bo w tak malutkim domku ,każdy kawałek metra się przyda, np na kibelek.

Całą przybudówkę Piotruś rozebrał sam... dobrze, że do stawiania jej na nowo miał już nie jednego pomocnika. Do fundamentów przyłożyli się również jego bracia.

Grzegorz, Andrzej i mój Piotrek

Bajzel

To co zostało z przybudówki

Piotruś przy pracy

Grzegorz i beton

2 komentarze:

  1. Trzymam kciuki i czekam na postępy. Tak wogóle to odważni jesteście. Tutaj była lesniczówka do kupna ale bez wody i pradu.
    Nie podołałam wyzwaniu. Ja muszę mieć podstawy. W Polsce może jeszcze tak, ale tu przy moim podstawowym francuskim, załatwiaie przyłączen w urzedach - to ponad moje siły.

    OdpowiedzUsuń
  2. brawo i do przodu:)nie od razu Kraków...ale Ty przecież o tym wiesz najlepiej, pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń