niedziela, 28 listopada 2010

Droga cz. II (24.08.2010)

Jak pisałam w poprzednim poście o drodze w trakcie pracy zaczęło padać i ciężarówka, która wywoziła ziemię, niestety, ale się zakopała.....


Musiała wyciągać ją i koparka i Piotruś na traktorze.... Jednak wiele to nie dało i trzeba było część ziemi wysypać...




I praca poszła dalej....



W końcu mieliśmy pierwszy etap budowy drogi za sobą... Jeszcze dużo przed nami.. ale najważniejsze zaczęte....albo skończone...

sobota, 27 listopada 2010

Zaczęła się zima

Coś może na bierząco... Spadł pierwszy śnieg.... I jakoś tak odrazu świątecznie się zrobiło, jakoś brakuje mi choinki w domu...













Może komuś się wydadzą smutne te zdjęcia, ale dla mnie, dziś było pieknie, tak melancholijnie...

piątek, 26 listopada 2010

Droga cz. I (24.08.2010)

Niestety przez głupotę pewnych ludzi, musieliśmy dokupić kawałek ziemi i zrobić drogę... Ale może dzięki temu, będę mieć najładniejszą drogę w okolicy.... 
i to własną...

Do pracy wzięliśmy się ostro, tzn ja robiłam za nadwornego fotografa, kelnerkę (kawa) i kucharkę (obiad). Musieliśmy oczywiście wynająć sprzęt ciężki i pomoc kuzyna - Tomka wraz z traktorem. A o to maszynki, które wykonały pracę...

Pan "koparkowy" i koparka

Tomek i Ursusik

Mój Piotruś i Fergusonik

Wszyscy ostro zabrali się do pracy...  w końcu każda godzinka koparki kosztuje.... a drogi jest kawał do wykopania....






No i część drogi została wykonana.... Zaczęło padać, a co z tym się wiąże... w następnym poście ( jak w serialu )    ;)




piątek, 19 listopada 2010

wtorek, 16 listopada 2010

Fundamenty cd. (18.08.2010)

Fundamenty idą w górę... Trzeci brat Piotrka w akcji.... Trzeba zrobić szalunki...

 Część pracy wykonana

 " I co dalej ? "

 Jedna z części szalunku :)

 Wojtek i drewno

 Chłopaki w ferworze myśli

 Gotowe ?

 Taki sobie bajzelek

poniedziałek, 15 listopada 2010

Prośba

Może to zbyt zuchwałe, ale wiem że wszyscy tak robią... Jeżeli podoba się wam mój domek to zapraszam do głosowania na moją chatkę na stronie Weranda

niedziela, 14 listopada 2010

Zaczyna się praca (14.08.2010)

Wszystko wyglądało ślicznie... ale niestety od początku zdawaliśmy sobie sprawę, że na dłuższą metę nie możemy tak mieszkać. Domek niestety nie jest przystosowany do zimy. Zaczęło się myślenie co pierwsze... było tyle do zrobienia ( i jest nadal ). 

Domek jest nie ocieplony i tylko z jednego, starego cienkiego pustaczka, dach do wymiany - stara blacha, okna do wymiany bo pojedyncze, hula wiatr po firankach, nie ma szamba, kanalizacji i wogóle ubiacji, tylko wychodek, nie ma wody z wodociągów tylko ze studni, której nie przebadaliśmy i czasem jej brakuje. 

Ech dużo tego... od czego zacząć ? Mój Piotrek zadecydował - dach - Póki jest pogoda. No ale tak... jeżeli dach, to trzeba coś zrobić z przybudówką ( której nie widać na zdjęciu, bo już była wyburzona )która już odłaziła od reszty budynku... Trzeba ją rozebrać potem postawić na nowo...bo w tak malutkim domku ,każdy kawałek metra się przyda, np na kibelek.

Całą przybudówkę Piotruś rozebrał sam... dobrze, że do stawiania jej na nowo miał już nie jednego pomocnika. Do fundamentów przyłożyli się również jego bracia.

Grzegorz, Andrzej i mój Piotrek

Bajzel

To co zostało z przybudówki

Piotruś przy pracy

Grzegorz i beton

sobota, 13 listopada 2010

Kominek

Powoli zaczęło się robić chłodno.... i zaczęliśmy wypróbowywać kominek... Szczerze powiedziawszy do tej pory się z niego kopci jak z piekła... pomimo czyszczenia komina i nawet jego przedłóżenia... ale i tak nadaje klimat....

I tu dla Lui namiastka wnętrza....




czwartek, 11 listopada 2010

Wszystko cudnie, pięknie... (03,08.08.2010)

Musieliśmy się nacieszyć naszym gniazdkiem... Wszystko wydawało się takie piękne... Aż niemożliwe... Mam 25 lat, własną działkę z domem, mężczyznę u boku, który chce za mnie wyjść, przyjaciół... rodzinę... Cóż więcej chcieć... 

Siostra przyjeżdżała z chrześniakiem na weekendowe wypady.....






Odwiedzali nas znajomi, w końcu wszyscy musieli zobaczyc gdzie mieszkamy.... A my się z tego cieszyliśmy, uwielbiam taki otwarty dom....






Na tym ostatnim zdjęciu to Mój mąż z Moim chrześnikiem...  :)