środa, 15 grudnia 2010

Dach... demolka cd. (13.09.2010)

Musieliśmy zdjąć stare krokwy... Pod dachówkę, była zbyt słaba...ale oczywiście, żeby nie było zbyt łatwo, starą chcieliśmy zachować, trzeba ją odczyścić, dlatego musieliśmy ją zdjąć, a nową później nabić na starą...

Stare drzewo będzie widoczne na poddaszu. Niestey jeszcze do tej pory jest ono nie wykończone...ale o tym w przyszłości, narazie muszę się uporać z zaległościami....

Kilka zdjęć z demolki...






Ja też pracowałam przy naszym daszku...

wtorek, 14 grudnia 2010

Dach (8-10.09.2010)

Czekał nas remon dachu... Lecz, abyśy mieli nowy dasek z dachówki, a nie z paskudnej czerwonej blachy, ( na gont, lub strzechę nas nie stać) trzeba było wszystko rozebrać....

I zaczęła się demolka...... najpierw fasyjoty.....





Warto zwrócić uwagę na wcześniejsze, oryginalne ocieplenie z "celulozy"... i troszkę od środka....




Wszystko zasłonięte oczywiście folią, bo letnie deszcze nas nie oszczędziły przy rozbiórce.....

środa, 1 grudnia 2010

Przedpokój i łazienka (04.09.2010)

Nasz domek jet tak malutki, że nie ma przedpokoju, wchodzi się prosto do kuchni, a co gorsze nie było w nim też miejsca dla pomieszczenia powszechnie nazywanego "kibelkiem". Do tej pory mamy tylko wychodek... Brrrr....

Dlatego też, musieliśmy coś dobudować... To coś, w sumie już było, ale my to musieliśmy rozburzyć, (bo było jakby doklejone do reszty domku) i wybudować na nowo, już porządnie...



Kicia, oczywiście obecna wszędzie.... Tu też wtórowała...






No i główni budowniczowie tego dnia: mój Piotruś i jego Brat Wojtek.....


niedziela, 28 listopada 2010

Droga cz. II (24.08.2010)

Jak pisałam w poprzednim poście o drodze w trakcie pracy zaczęło padać i ciężarówka, która wywoziła ziemię, niestety, ale się zakopała.....


Musiała wyciągać ją i koparka i Piotruś na traktorze.... Jednak wiele to nie dało i trzeba było część ziemi wysypać...




I praca poszła dalej....



W końcu mieliśmy pierwszy etap budowy drogi za sobą... Jeszcze dużo przed nami.. ale najważniejsze zaczęte....albo skończone...

sobota, 27 listopada 2010

Zaczęła się zima

Coś może na bierząco... Spadł pierwszy śnieg.... I jakoś tak odrazu świątecznie się zrobiło, jakoś brakuje mi choinki w domu...













Może komuś się wydadzą smutne te zdjęcia, ale dla mnie, dziś było pieknie, tak melancholijnie...

piątek, 26 listopada 2010

Droga cz. I (24.08.2010)

Niestety przez głupotę pewnych ludzi, musieliśmy dokupić kawałek ziemi i zrobić drogę... Ale może dzięki temu, będę mieć najładniejszą drogę w okolicy.... 
i to własną...

Do pracy wzięliśmy się ostro, tzn ja robiłam za nadwornego fotografa, kelnerkę (kawa) i kucharkę (obiad). Musieliśmy oczywiście wynająć sprzęt ciężki i pomoc kuzyna - Tomka wraz z traktorem. A o to maszynki, które wykonały pracę...

Pan "koparkowy" i koparka

Tomek i Ursusik

Mój Piotruś i Fergusonik

Wszyscy ostro zabrali się do pracy...  w końcu każda godzinka koparki kosztuje.... a drogi jest kawał do wykopania....






No i część drogi została wykonana.... Zaczęło padać, a co z tym się wiąże... w następnym poście ( jak w serialu )    ;)